Za kulisami: Spontaniczny biwak i malowanie w śpiworze
Ten obraz długo czekał na swój czas. Utknęłam i zupełnie nie wiedziałam, co dalej. Natchnienie przyszło niespodziewanie, podczas spontanicznego weekendu pod namiotem i wieczornego biegu wzdłuż dzikiej łąki.
Na tym nagraniu możesz zobaczyć, jak praca wreszcie nabrała kształtów. Dokończyłam ją, leżąc w namiocie z iPadem, gdy moja córka, spokojnie zasnęła obok.
Ten time-lapse to czysty, odzyskany spokój.
Za kulisami: Barwy, warstwy i niezapowiedziane interwencje artystyczne
Wypełnianie ilustracji kolorem to proces, który zaczynam od powolnego, precyzyjnego dobrania palety, by cała praca emanowała spójnym, relaksującym nastrojem.
Zdarza się jednak, że mój rysunek nabiera niespodziewanego charakteru, gdy moja urocza asystentka postanawia dorzucić tam absolutnie wszystko, co wpadnie jej do głowy. Te nagłe, przerywające obraz, odważne linie to właśnie jej dzieło, o którym dumnie informuje mnie, że zostało już profesjonalnie poprawione.
Pielęgnuję te momenty w sercu i zapisuję je na filmach bo wiem, że za kilka lat będę ze wzruszeniem wspominać te momenty wspólnego rysowania.
Za kulisami: Pewna kreska i… mała pomocnica
Na tym nagraniu możecie zobaczyć proces powstawania portretu od kuchni. Możesz zauważyć, przerysowuję całość jeszcze raz. Bardzo zależało mi na płynniejszej i pewniejszej kresce, dlatego bez wahania zdecydowałam się na powtórkę.
Ale ten filmik skrywa coś jeszcze. Jeśli dobrze się przyjrzysz, zobaczysz niespodziewane, kolorowe linie i kleksy. To ślady mojej niezastąpionej pomocnicy. Kiedy tylko widzi, że rysuję, natychmiast zjawia się z hasłem: „Mama, daj, ja poprawię!” i dokłada coś od siebie do moich prac.
Zostawiam te momenty na nagraniach bo to najpiękniejsza pamiątka tego, jak sztuka naturalnie i bez filtra przeplata się z naszym codziennym życiem.



